”Podaruj mi trochę słońca…”

No i się pojawiło, co prawda nie na dworze, tylko w domu, ale lepszy rydz, niż nic .

Słoneczny kolor pojawił się dzisiaj w pokoju Ignaca. Ja maluję, Radek robi podłogę. Wreszcie 🙂

Jeszcze trochę do zrobienia zostało, przede wszystkim szafa, ale teraz czas na podłogę na górze. Wszystko po kolei.

Malowałam tym.

Zabrałam się również za malowanie korytarza, ale farby wystarczyło tylko na jednorazowe pokrycie. Muszę dokupić.

Jako , ze nie mamy jeszcze lampy w korytarzu , bardzo cięzko zrobić zdjęcie oddające kolor ścian. Jest to dość ciemny betonowy szary. Chwilowo wygląda trochę ponuro, ale myślę , ze przy białych drzwiach, listwach przypodłogowych i sufitowych będzie pięknie:)

Mam nadzieję, że farba faktycznie będzie zmywalna..

Udało nam się również kupić drzwi do szafy, która stanie na dolnym korytarzu i m.in. przykryje licznik prądu. Drzwi są naprawde w świetnym stanie , ciężkie drewniane. Dostaliśmy 4 sztuki:) I przy okazji zaliczyliśmy w sobotę super wycieczkę.

Widać, że mamy fazę na drzwi, bo dziś pojechaliśmy odebrać upatrzone drzwi na górę. Mamy 5 sztuk cięzkich mahoniowych drzwi , które zastąpią beznadziejne papierowe ciemne drzwi.

Jutro do pracy 🙁

Share with:


Dzisiejsze łowy , pierwsza wnętrzarska sprzeczka małżonków i przebimbany weekend..

Za bardzo pochwaliłam irlandzką pogodę tydzień temu. Od wtorku nastąpiło masakryczne załamanie pogody i z temperatury 25 stopni, zrobiło się nagle 8-12 stopni. Do tego silny wiatr i deszcz również nas nie oszczędziły.

Sobota była paskudna, zupełnie jak nasz zapał do pracy. Nie chciało nam się nic i daliśmy sobie spokój z robotą.

Jak już pisałam, lubimy rzeczy z ”duszą” i nie lubimy przepłacać. Przeglądam wiecznie lokalne i krajowe strony z rzeczami na sprzedaż w poszukiwaniu czegoś, co nam trafi w oko.

Tak trafiliśmy na Tommy’iego. Sprzedawał on stół, który bardzo mi się spodobał. Poszukiwałam takiego od dawna, więc dzisiaj zdecydowaliśmy się pojechać.

Tommy mieszka godzinę jazdy od nas na kompletnym zadupiu 🙂 Znaczy to, że po drodze widzielismy mnóstwo pięknych widoków, góry i jezioro. Piękna trasa. A że zrobiona nielegalnie?? Tylko dodało to smaczku naszej wyprawie.

Łowy były owocne i do naszej listy projektów dodane zostały kolejne, heh.

Stół pierwotnie nas rozczarował, bo jest za mały. Jednak okazało się, ze to stół rozkładany i jako taki jest idealny wielkościowo. Jedyny szkopuł w tym, że brakuje części dokładanej, którą musimy dorobić we własnym zakresie.

Blat stółu jest fornirowany, więc myślałam, zeby dorobić środkową część i całość pomalować na biało.

Niespodziewany sprzeciw zgłosił Radosław, który zakochał się we wzorze forniru i zapowiedział, ze własną piersią będzie bronił blatu przed przemalowaniem 😀 Ostatecznie zgodził się, zebym sobie pomalowała nogi (tzn . nogi od stołu, nie moje).

Zobaczymy, jak wyjdzie środkowa część i zdecydujemy ostatecznie.. Rozlewu krwi nie było.

Poniżej stół w wersji złozonej. Obok stołu kolejny nabytek.. wielka lampa. Nie wiem jeszcze, gdzie będzie stała, ale wiedziałam od razu, ze MUSZĘ JĄ MIEĆ 😀 Prawdopodobnie wymienimy klosz i zostanie pomalowana

Kolejnym zupełnie niespodziewanym zakupem jest tzw. china cabinet. Poszukiwałam podobnego mebla od dawna. Jakiś czas temu próbowałam kupić w Sligo, ale się nie udało.

Ten mebel na pewno przejdzie metamorfozę, bo po pierwsze jest w dość kiepskiej kondycji, a po drugie robi się za duzo drewna w domu, a nie o to mi chodzilo.

Muszę przemyśleć jeszcze, jaki kolor wybrać.

Poza tym , Ignaś dostał obrotowe krzesełko do biurka, a Radek wybrał sobie 2 obrazki z żaglowcami.

Od jutra powrót do roboty..

Share with:


Irlandzkie lato, nie ma jak wieczne wakacje:)

U nas dzisiaj wolne, czerwcowy Bank Holiday:) Pogoda przepiękna. Część dnia spędziliśmy w Sligo na zakupach. Wreszcie udało nam się kupić rolety do pokojów chłopców. Mamy nadzieję, że przy zaciemnionych pokojach uda nam się pogonić ich do łóżek przed 23.

Na plażę nie chciało się nam już jechać. W sumie po co się ruszać, jak za drzwiami taki cudowny ogród??

Mam nadzieję, że też mieliście taki cudowny Dzień Dziecka?:)

Share with:


Gdy nie ma dzieci (Bruna) w domu ( w sypialni) to… :D

Zmiany , zmiany , zmiany:) Zagospodarowaliśmy tymczasowo kolejny pokój.

Tak było 6 dni temu..

Tak było dziś rano 😀 Pomagałam , jak mogłam.

A tak jest teraz… Zapraszamy do naszej nowej tymczasowej sypialni!

Jest czadowa i nie ma w niej Bruna (jeszcze)…

U nas w Irlandii ostatnio upały . Czujemy się jak na wiecznych wakacjach (no za wyjątkiem tych wszystkich godzin, kiedy jestem w pracy , heh) i staramy się wykorzystać ten czas jak najlepiej.

Pozdrawiamy.. spadam nacieszać się własną sypialnią 😀

Share with:


Kiedy zamykają się jedne drzwi, inne się otwierają..

Pierwsze drzwi na parterze rodzą się w bólach. Radek sam robi framugi , a belki z których je składa okazały się bardzo krzywe ;/

Drzwi mamy z odzysku. Udało nam się skompletować u dwu różnych sprzedawców.

Za jakiś czas zmienią kolor.

Kolejny przedmiot, który uległ dziś metamorfozie, to stara kryształowa lampa zastana w domu. Odrobinę farby w spreju i JEST:)

Share with:


Mamy na czym siedzieć:)

Do ideału jej daleko.. ale przez jakiś czas z nami zostanie..

Share with:


O 3 km za daleko :D?

Nasze obecne restrykcje zakazują poruszania się więcej niż 5 km od domu w tzw. non essential issues. No cóż.. widać łamiemy prawo. Zrobiliśmy sobie wycieczkę 8 km od domu:)

Odkryliśmy kolejne piękne miejsca i trasy spacerowe.

Znalezliśmy również miejsce, w którym można zaopatrzyć się w świeże jaja:)

W skrzyneczce są jaja i informacja o platności i kasetka na pieniądze. Za skrzynką jest plyn do dezynfekcji, żeby spryskać uchwyty skrzynki po jej zamknięciu. Koronawirus dyktuje swoje prawa.

Efekt wyprawy?

Share with:


Elektryka

W końcu mamy współczesną tablice rozdzielczą 🙂 Przyjechal elektryk (z Limierick) i w ciagu 5 godzin zrobil nam upgrade.

Share with:


Weekendowe lenistwo:D

Wygląda to ostatnimi czasy tak , że ja się lenię, a Radek działa.. no ktoś musi w końcu :D:*

A tak poza żartami, ogarniamy dom powoli. Jako, że nie ma docelowych mebli, cięzko jest znależć miejsce gratom, które mamy. Wszystko odwleka się ze względu na Covid19. Mamy ograniczenie przemieszczania do 5 km od domu .. Sklepy są pozamykane. Na sofę trzeba czekać 3 miesiące , i to też tylko jeśli lockdownu nie będzie. Ikea zamknięta;/Poza tym jest ponad 200 km od nas.. Czyste wariactwo.

Radek zadecydował, że ogarnie podłogę w utility. Jako , ze jest to też nasze wejście do domu, bardzo denerwowało nas łazenie po dyktach i wieczne wrażenie nieporządku.

Myśleliśmy nad zrobieniem dylatacji między panelami. Ale jako , ze nie możemy nigdzie kupić listew dylatacyjnych , pojechaliśmy bez dylatacji dalej.

Tak zaczynaliśmy.. Nie, nie zamierzamy udawać, że podczas remontu mamy idealny porządek:P

A tak jest dziśiaj:)

A tak było jakiś czas temu.

Trochę się zmieniło , nie?

Kolejny etap to położenie podłogi w korytarzu i pokojach na dole- zostały dwa. Podnoszenie podłogi w łazience trafi pewnie na 10 tą fazę podnoszenia restrykcji lock downu(w poniedziałek ma być pierwsza :D) Mam nadzieję, że przed zimą zrobimy remont dolnej łazienki??

Poniżej zaczątki ramy drzwiowej DIY by Radosław

Share with:


Oczy w stronę słońca zwróć, a cień zostanie za tobą

Dziś co prawda 13 ty, ale dla nas okazał się fartowny:)

Udało mi się dokupić za grosze dwa krzesełka, które świetnie się dogadują z czterema, które zaczęliśmy odnawiać w grudniu (tak, trochę byliśmy zajęci i nie skończyliśmy).

Krzesła covidowe pochodzą z pewnej wielkiej willi w Co. Mayo.

Nie będziemy zmieniać ich koloru. Pozostaną drewniane a obicie wymienimy na jasnoszare.

Strasznie mi się podobają i bardzo się z nich cieszę:)

Miejsce w salonie znalazł również kredens pozostawiony przez poprzednich właścicieli . Pasuje jak ulał.

Kolejna nowość.. Wczoraj udało nam się przytargać do salonu naszą KOZICĘ. Waży ponad 100 kg więc mieliśmy nie lada wyzwanie. Jak zwykle pomógł niezawodny Ignaś. Nie wiem, jak radzą sobie ludzie bez takiego syna.

Na razie koza postoi bez podpięcia i oswoi się z nowym miejscem, a my z nią. Planujemy podpiąć ją przed zimą.

Musimy jeszcze zamowić szklaną podstawę pod kozę. No i odrobinę brakuje nam kanapy:D Ale to inna historia, którą poruszę za jakiś czas.

Nasz Sun room jest obecnie naszym ulubionym miejscem. Cudownie jest jesc rano sniadanie w tymczasowych acz bardzo wygodnych fotelach i delektować się widokiem gór. Codziennie również machamy sąsiadom, którzy przechodzą koło naszego domu podczas porannego spaceru dokładnie o 8:20. Taka nowa tradycja:)

No i ostatnie przedsięwzięcie, które z pewnością jutro odchorujemy, to przeniesienie wyspy z garażu do kuchni. Przypuszczamy , ze sam granitowy blat waży ok 170 kg. Na szczęście się udało. Wyspa jest trochę za duża, a blat w szczególności. Jednak w covidowej erze nie ma co wybrzydzać. Dotniemy za kilka miesięcy, jak w Irlandii skończą się benefitowe/ covidowe pieniądze i ludzie będą musieli wrócić do pracy.

Muszę przyznać, że jesteśmy bardzo zadowoleni z naszych wyborów. Pierwszorzędne to uczucie, kiedy puzle które wpierw układałam sobie w głowie, zaczynają wchodzić na swoje miejsca w rzeczywistości.

Oczywiście , że mnóstwo jeszcze do zrobienia, ale krok po kroku układanka z miliona elementów się składa…

Share with: